Tym razem orkiestra kierowana przez Grzegorza Wierusa sięgnęła po jedną z wizytówek twórcy. Energetyczne, pełne blasku wykonanie uwertury do Cyrulika sewilskiego było czytelnym sygnałem, że tego wieczoru wirtuozowskie fragmenty nie będą wyłączną domeną partii solowych.

Choć zgodnie z oficjalnym programem koncertu po uwerturze miał zabrzmieć drugi utwór z XIX-wieczną metryką, soliści Maciej Łabecki (skrzypce) i Sebastian Wypych (kontrabas) zaproponowali publiczności inne rozegranie. Koncert w formie tańca na skrzypce, kontrabas i orkiestrę symfoniczną Ignacy Zalewski napisał ponad rok temu na zamówienie Filharmonii w Łodzi. Mimo że zdążył zakończyć pracę jeszcze przed pandemią, do prawykonania doszło dopiero w kolejnym sezonie artystycznym. Działający na wielu polach Zalewski (kompozytor, pedagog, dziekan i wykładowca UMFC) ma w swoim dorobku nie tylko utwory autonomiczne, lecz także kompozycje do filmów, spektakli teatralnych czy słuchowisk. Przy takiej wszechstronności nie dziwi wrażenie polistylizmu premierowego Koncertu, na które złożyły się nawiązania do tanga, walca, czardasza i poloneza, a także odniesienia do muzyki dawnej, użycie uwspółcześnionego języka dźwiękowego czy wątków zaczerpniętych z muzyki filmowej. Zgodnie z zamysłem kompozytora typowe cechy poszczególnych tańców rozmyły się w gąszczu kulminacji dynamicznych, zmian pulsacji i konkurujących ze sobą planów dźwiękowych. Przypominały o sobie dyskretnie – ukryte w pojedynczych motywach melodyczno-rytmicznych. Warto podkreślić, że pełne inwencji interpretacje partii solowych uskrzydliły również orkiestrę, która z sukcesem podjęła wykonawczą rękawicę.

Po udanym prawykonaniu zarówno muzycy, jak i publiczność w świetnych nastrojach wkroczyli w finałową fazę koncertu. Pochodzące z 1880 roku Gran duo concertante kompozytora i znakomitego kontrabasisty Giovanniego Bottesiniego zaprezentowano w najpopularniejszej współcześnie wersji na skrzypce i kontrabas z towarzyszeniem orkiestry. Operowe doświadczenia włoskiego twórcy naturalnie przenikały do wirtuozowskich partii solowych, nadając im polotu. Sceniczne poczucie humoru, ukryte przez Bottesiniego między nutami, co jakiś czas podkręcał Sebastian Wypych, kierując w stronę publiczności (nawet w trakcie samego wykonania) kolejne żarty i anegdotki. Na bis, z jeszcze większą swobodą i błyskiem, muzycy powtórzyli końcowy fragment Allegra. Tego wieczoru entuzjazm solistów udzielił się wszystkim obecnym na estradzie muzykom; ich strategiczna repertuarowa roszada również dała świetny efekt.

https://ruchmuzyczny.pl/article/898-taktyka-koncertowa?fbclid=IwAR3BvTgOWXIIYst6Tbcw150ACWakO1GdS6MreebeEr2QnOsgno5rzBPLuF0