Listopad '22

po wt śr cz pt so nd
31
1
2
3
4
5
6
 
 
 
 
7
8
9
10
13
 
 
 
 
14
16
17
 
 
 
21
22
24
 
 
 
28
1
2
3
4
 
 
 
 
 
Zobacz cały kalendarz >
Archiwum koncertoweArchiwum informacji

PRELEGENCIE, QUO VADIS?

W sezonie artystycznym 2022/2023 powróciły spotkania przedkoncertowe. W piątki o 18.15, w sali kameralnej FŁ, mogą spotykać się Państwo z muzykologami, dziennikarzami i publicystami muzycznymi, którzy przybliżają program koncertów symfonicznych. Jak postrzegają swoją rolę oni sami? Co stawiają sobie za cel i jak go rezalizują? Zapytaliśmy o to Adama Suprynowicza, którego esej „Prelegent w poszukiwaniu sensów” publikujemy we fragmencie poniżej. Cały tekst będą mogli Państwo przeczytać w drugiej części „Notatnika melomana”, którą wkrótce opublikujemy drukiem.

 

***

 

„Czego chcesz ode mnie, sonato?”, pytał w XVII wieku francuski filozof i pisarz Bernard de Fontenelle, stając w zdumieniu wobec zupełnie abstrakcyjnej, instrumentalnej formy dźwiękowej sprowadzonej z Italii. O co tym Włochom chodziło? Co zrobić z muzyką, która nie niesie w sobie żadnej treści – takiej, którą umielibyśmy zwerbalizować? Jak się do tego odnieść?

Pytanie Fontenelle’a jest pierwszą myślą człowieka, który chce poznawać muzykę, wykraczając poza najprostsze odruchy. Mógłby bowiem nasz filozof uznać, że sonata „po prostu taka jest”, zakwalifikować ją do kategorii „lubię”, „nie lubię” bądź „nie rozumiem, więc się odwracam i idę swoją drogą”, a jednak uznał, że skoro sonata istnieje i ma nie do końca zrozumiałą powierzchowność, może warto przyjrzeć się jej bliżej. Trochę jak himalaista, który na pytanie, dlaczego podejmuje ryzyko i wysiłek, odpowiada: „Bo góry są”. Cytowany do znudzenia, setki razy, bon mot o sonacie ma zresztą określony odcień znaczeniowy – jak twierdzą specjaliści od dawnego języka francuskiego, Fontenelle pytał de facto: „Sonato, co dla mnie znaczysz?”. To pytanie, tak szerokie, zadajemy sobie nieustannie, konfrontując się z nieznanym wcześniej dziełem sztuki. Czasem pomijamy słowa „dla mnie”, w nadziei na jedno uniwersalne i sprawdzalne wytłumaczenie wątpliwości.

Na poszukiwaniu właściwej odpowiedzi zbudowała swoją siłę muzykologia, która powstała w XIX wieku w przeżywających rozkwit muzycznej aktywności Niemczech. Uformowana została na podobieństwo nauki ścisłej, z metodami analizy technologicznej w centrum. To wpłynęło na sposób opowiadania o muzyce przez specjalistów i zbudowało mur między „znawcami” a „odbiorcami”, który wciąż próbujemy przebić. Wiele osób z góry przyjmuje założenie, że pisanie czy mówienie o muzyce musi być suche i niezrozumiałe dla zwykłego człowieka, co więcej: psuje przyjemność obcowania z dźwiękami. Powtarza się hasło Franka Zappy o tym, że „pisanie o muzyce jest jak taniec o architekturze”. Jeśli wybitny muzyk faktycznie chciał podkreślić absurd takiego zajęcia, to miał chyba słabszy dzień, bo czemuż, u licha, nie mielibyśmy tańczyć o architekturze i czemu nie miałoby to być piękne i fascynujące?

Co ciekawe, to w kulturze XIX wieku muzyka klasyczna jak nigdy wcześniej miała być nośnikiem zakodowanych emocji. Można było nią mówić o rzeczach, na których publiczne odkrywanie nie przyzwalała kultura mieszczańska, nie mówiąc już o obyczajach wyższych sfer. Także dzięki tej tajemnicy, tej niewerbalności była otoczona kultem równym religii, co oznaczało, że jej interpretacji mogli podejmować się wyłącznie wybrańcy: kapłani, teologowie sztuki. Ten podział pokutuje do dziś, nie tylko dlatego, że obcowanie z muzyką klasyczną nadal jest społecznym wyznacznikiem przynależności do klasy uprzywilejowanej – również dlatego, że pozostaje ona swoistym polem przeżywania uczuć, które nie zawsze potrafimy nazwać.

Przez dwie dekady poświęcałem mnóstwo energii upowszechnianiu klasycznego repertuaru; próbowałem nawiązać kontakt z melomanami, namawiając ich do dzielenia się swoimi odczuciami. Odzew był zwykle niewielki: odbiorcy moich audycji czy wykładów woleli słuchać, niż mówić. Wielu osób nie dało się przekonać, że ich uczucia są ważne i że nie ma jedynie słusznej interpretacji muzyki, tak jak nie ma jedynie słusznej interpretacji architektury czy sztuki abstrakcyjnej. Owszem, architektura zwykle czemuś służy, ale jeśli zechcemy zaadaptować uroczyste arkady dawnego ministerstwa na klub nocny, nic nie stoi temu na przeszkodzie – można to zrobić bez uszczerbku dla urody budynku czy jego walorów zabytkowych. Ponad sto lat temu na coś podobnego zwrócił uwagę Marcel Duchamp, wystawiając w galerii sztuki przewrócony pisuar podpisany jako Fontanna. Przedmiot użytkowy wystawiony jako dzieło sztuki staje się nim na mocy społecznej umowy. Nabiera przy tym nowych znaczeń, nadal przecież pozostając trywialnym urządzeniem. Ten gest budzi do dziś wątpliwości: czy to kpina, czy intuicja geniusza? Wszystko zależy od tego, co mu przypiszemy... [...]

 

 

Adam Suprynowicz, fot. Ksawery Zamoyski

   


Archiwum koncertoweArchiwum informacji
FILTRUJ KONCERTY
Koncerty symfoniczne
Koncerty muzyki kameralnej
Metropolitan Opera live
Dla dzieci - DUA
Dla dzieci - Odkrywcy muzyki
Dla dzieci - Filharmonia z klasą
Dla dzieci - Baby Boom Bum
Imprezy impresaryjne
Kolory Polski
Koncerty szkolne
Nasłuchiwanie
Odznacz wszystkie

Listopad '22

2022-11

26
THE KING OF SWING26 listopada 16:30
27
KONCERT WIEDEŃSKI27 listopada 17:00
30
JAKA JESTEŚ, EWO30 listopada 19:00
K

Strona internetowa Filharmonii Łódzkiej im. Artura Rubinsteina zrealizowana w ramach projektu „FŁ100. Stuletnia i nowoczesna Filharmonia Łódzka marką regionalną” współfinansowana przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz z budżetu państwa.