Aktualności


Szelest spódnicy, wibracje stepowania

2010-02-16

„Flamenco jest głębsze niż wszystkie studnie i morza otaczające świat. Jest prawie nieskończone. Krzyżuje się z cmentarzem lat i dolegliwościami wysuszających wiatrów. Przychodzi z pierwszym szlochem i pierwszym pocałunkiem” – pisał Federico Garcia Lorca. Czy koncert flamenco, który odbędzie się w Filharmonii Łódzkiej, będzie równie natchniony i poetycki, co słowa hiszpańskiego dramaturga? By się o tym przekonać, proszę przyjść do filharmonii we wtorek, 16 lutego, na godzinę 19.00.  Tego dnia atmosferę gorącej Andaluzji wykreuje zespół „Viva Flamenco!” wraz z tancerką Anną Redlin oraz specjalizującą się w muzyce latynoamerykańskiej i hiszpańskiej śpiewaczką Magdą Navarrete.\


Flamenco to sztuka, która tkwi w naturze mieszkańców południowej Hiszpanii. By się nim zajmować, nie trzeba kończyć specjalistycznych szkół ani kursów. Wystarczy tam mieszkać, przebywać, przesiąknąć tamtejsza atmosferą niespiesznych małomiasteczkowych popołudni. A co możemy uczynić my, żyjący w ciągłym pośpiechu mieszkańcy zimnej północnej Europy? „Czyż można powiedzieć, że wie się cokolwiek o tej sztuce, jeśli nie poczuło się na ciele wibracji pochodzących od stepowania, nie doświadczyło przeszywającego spojrzenia pięknej tancerki, nie poczuło zapachu potu i perfum, nie usłyszało szelestu spódnicy i przede wszystkim znakomitej muzyki flamenco?” – pyta retorycznie Michał Czachowski, wirtuoz gitary flamenco, jeden z bohaterów filharmonicznego wieczoru. Dla nas jedyną możliwością jest przyjść na ostatkowy koncert do Filharmonii Łódzkiej.



design by Makolab